Zostałam zaczarowana przez "Klątwę przeznaczenia" - szczegóły

     Duża cegiełka (810 stron!) i duże oczekiwania. O "Klątwie przeznaczenia" już wiele razy czytałam na bookstagramie i zazwyczaj były to pozytywne opinie. Nie zraził mnie nawet fakt, że to książka polskich autorek. Muszę wreszcie to przyznać: polubiłam polskich pisarzy i w tym miesiącu na przykład przeczytałam już kilka ich utworów. Kiedy tylko pojawiła się okazja, by zapoznać się i napisać recenzję "Klątwy.." długo nie musiałam myśleć. Okazało się, że to jedna z lepszych książek, jakie ostatnio czytałam i mam nadzieję, że druga część będzie już niedługo! 😄

Klątwa przeznaczenia, czytam bo polskie, polskie fantasy, książka,

     Zakazane uczucia, misja do spełnienia, bractwo i Przeznaczenie, które połączyło dwoje zupełnie obcych ludzi. Ale czy na pewno? Bohaterowie "Klątwy przeznaczenia" zostali zapisani sobie już dawno, dawno, a teraz nadszedł czas, by to wypełnić. Arienne jest młodą dziewczyną, która przybywa do Związku ze specjalną misją - musi odnaleźć Księgę podobno ukrytą w murach mrocznej twierdzy. Dodatkowo jest to idealne miejsce do schronienia się bowiem Arienne ma pewną tajemnicę, której nikt nie może poznać. 


Pierwsze wrażenie


     Gdy pierwszy raz zobaczyłam "Klątwę Przeznaczenia" miałam jedną myśl: matko, ale to cegiełka - bardzo ciężka cegiełka. Zaczęłam czytać i powoli wciągać się w lekturę. Od razu zauważyłam coś, co wyróżnia ten tytuł - narracja. Do tej pory jeszcze nigdy nie spotkałam się z tym, by zmieniać narrację z pierwszej osoby na trzecią w trakcie nawet i jednego akapitu. Trzeba przyznać, że na początku troszkę dziwnie się czyta, ale z czasem człowiek zaczyna się przyzwyczajać. Osobiście spodobał mi się ten zabieg i moje obawy, że będzie mi to przeszkadzać nie zostały spełnione. 



Bohaterowie


     Bohaterowie zostali bardzo dobrze wykreowani i każdy wyróżnia się czymś innym. Ja mam swoich faworytów, którym kibicowałam już od momentu, gdy się pojawili, ale jest też grupa osób, które z chęcią bym wybiła bez chwili zwątpienia. Po prostu do niektórych pałałam taką nienawiścią jak do Joffrey'a z Gry o Tron. A jemu życzyłam śmierci z każdym spojrzeniem na niego. Serio. 

     Bardzo podobała mi się przemiana głównych bohaterów - zwłaszcza Lwa, który zawładnął mym sercem. Choć łatwo wytrącić go z równowagi, a do tego jest wybuchowy i daje się ponieść emocjom, okazuje się, że potrafi też być czuły, kochany i nie myśleć tylko o sobie. Wszystko obraca w żart, a ja mam wrażenie, że idzie przez życia z myślą "po co płakać, jak można się śmiać?". Moja ulubiona scena Lwa i jego Milady to moment, kiedy przesyłają sobie liściki. To było takie urocze, a moja reakcja to jedno, krótkie "ooo...".


Klątwa przeznaczenia, czytam bo polskie, polskie fantasy, książka,

     Czytając "Klątwę..." nie ma okazji by się nudzić, ciągle coś się dzieje, a jak już odkładacie książkę, to uwierzcie, że od razu będziecie tego żałować, bo wasze myśli nadal pozostaną w tym wykreowanym świecie. Ja tak miałam - niby robiłam sobie przerwy od czytania, ale trudno było skupić mi się na czymś innym, bo wciąż w mojej głowie były pytania typu co się tam dzieje?, dlaczego to zrobiłeś Severo?, co będzie potem? itd.

     Autorki nieźle zabawiły się moimi uczuciami. Był taki jeden moment, kiedy to w ciągu zaledwie 10 stron moje serce ledwo wytrzymało. Doznałam tylu emocji i to tak skrajnych - od mega złości, nazywania kogoś niezbyt pozytywnymi określeniami, przez ulgę, dumę i szczęście, że ktoś wreszcie da nauczkę wcześniej wspomnianej osobie, aż po szok odnoście tego, co się właśnie wydarzyło. Po prostu jak już zaczęłam czytać i się wkręciłam, to przeżywałam wszystko razem z bohaterami. I nie zliczę ile to razy miałam ochotę krzyczeć ze szczęścia lub złości.

Klątwa przeznaczenia, czytam bo polskie, polskie fantasy, książka,

     Im byłam bliżej końca, tym szybciej chciałam czytać. Nie dlatego, że książka jest zła, a ja chciałam mieć ją już z głowy. Wręcz przeciwnie! Z każdą kolejną stroną napięcie rosło, a pytania "co będzie dalej?" prawie nie opuszczały moich myśli. A końcówka? Tak się nie robi! Końcówka rozbiła mojej serce, a ostatnie zdania załamały. Po prostu nie wiedziałam, co ze sobą zrobić. Siedziałam i wpatrywałam się w trzy ostatnie litery: CDN.




     "Klątwa przeznaczenia" to genialna opowieść, która wciąga od pierwszych stron i trudno się oderwać. Zdecydowanie jest to książka dla starszych czytelników, barwne opisy mieszają się tu z tymi brutalnymi. Myślę, że miłośnicy klimatów Gry o tron będą zadowoleni z lektury. Jeśli jeszcze nie mieliście przyjemności poznać tej książki, to musicie to nadrobić, jak najszybciej! 


Słyszeliście o tej książce?
A może mieliście już okazję przeczytać "Klątwę..."?



Psst.. by Was troszkę może zachęcić daję znać, że na poniższej stronie znajduje się darmowy fragment. I to całkiem spory. 😉

Przeczytaj za darmo








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentować może każdy. | Brak weryfikacji obrazkowej.
Komentarze, gdzie będzie przeważał spam będą usuwane.

Copyright © 2017 Borenium - Books and good tea , Blogger
|| Dostosowanie: Klaudia