wtorek, maja 16, 2017

"Nothing more" - Anna Todd i nasz pierwszy raz

     Annę kojarzyłam jedynie z widzenia, a to na zdjęciach, a to w sklepach. No wiecie, nie miałyśmy okazji bliżej się poznać. Jej jakoś nie było po drodze do mnie, a mnie nie ciągnęło aż tak bardzo do niej. Jednak w końcu przełamałam lody i postanowiłam zapoznać się z Anną. Gdy dostałam ofertę od wydawnictwa Znak, by przeczytać "Nothing more" troszkę się zastanawiałam czy to dobry pomysł. Bo tak czytać książkę bez poznania całej serii After? Zapewniona jednak przez panią ze Znaku, że mogę spokojnie sobie czytać, zgodziłam się i książka po jakimś czasie była u mnie. Nie sądziłam jednak, że wywoła ona u mnie tak skrajne emocje!

Anna Todd, fanfiction, fanfik, Nothing more, After, Landon, Tess, Hardin

     Na samym początku muszę nadmienić, że książkę dostałam ślicznie zapakowaną | szybki podgląd |. Ta kokardka była tak urocza, że z bólem serca ją niszczyłam przy otwieraniu przesyłki. W środku, poza książką, był także śliczny notes. "Nothing more" odczekało troszkę na mojej półce, by nabrać mocy i wreszcie zabrałam się za czytanie. Niestety nie skończyłam jej od razu, potrzebowałam drugiego podejścia, by dotrwać do końca.

Pierwsze podejście

     "Nothing more" otwiera playlista Landona, a na jej początku jedna z moich ulubionych piosenek, czyli Let it go - Jamesa Bay'a. Dalej też jest całkiem dobrze, bo już na samym początku pojawia się fajny element, czyli porównania i nawiązania do światów znanych z innych książek i filmów (Harry Potter, Władca Pierścieni, Słodkie Kłamstewka itd.). Jeden z pracowników jest nazywany Malfoy'em, a główny bohater ma bluzę z wizerunkiem Insygni śmierci. To jest coś, co uwielbiam w książkach! Dodatkowo to nie mija, a pojawia się i na dalszych stronach. Wszystko to dzięki Landonowi, który czyta fantasy. Mimo trochę przydługich opisów "Nothing more" czytało się całkiem dobrze. Aż nastał pewien moment, który zakończył moje pierwsze podejście do tej książki. Wszystko byłoby dobrze, ale kiedy pojawiło się wspomnienie, gdy to była dziewczyna robiła Landonowi loda to zamknęłam książkę. Jakoś ten moment (a może sposób w jakim to było napisane?) zniesmaczyło mnie i odłożyłam ją na półkę. Tak zakończyło się moje pierwsze podejście do "Nothing more".

Anna Todd, fanfiction, fanfik, Nothing more, After, Landon, Tess, Hardin, James Bay Let it go,

Drugie podejście

     Książka leżała na półce i co jakiś czas zerkała na mnie gniewnie. Odczekałam kilka dni, postarałam się pozbyć tego zniesmaczenia i sięgnęłam po nią znów. Teraz muszę przyznać, że to była dobra decyzja. Drugie podejście okazało się już dłuższe i wytrwałam do końcowych stron. W zasadzie to całkiem przyjemnie się czytało, chociaż jeden element bardzo raził mnie w oczy. Zaczęłam się zastanawiać nad jednym: czy naprawdę nie ma innego określenia niż słowo kutas? Przecież istnieją synonimy, a mnie serio przez całą książkę prześladował ten wyraz. Może ja jestem jakaś nadwrażliwa czy coś, ale no nie dawało mi to spokoju.
     Podczas dalszego czytania najwięcej emocji przyniosła mi postać Dakoty. Są tu może osoby, które przeczytały serię After i mogą mi powiedzieć, czy ta kobieta była taka wkurzająca już wtedy? Dziewczyna zachowywała się okropnie. Tak jakby Landon należał tylko do niej i nikt inny nie miał prawa nawet spojrzeć na niego i tym samym on nie mógł patrzeć na kogokolwiek. W pewnym momencie miałam jej już po dziurki w nosie i zdarzyło mi się pierwszy raz rzucić książką. Ale o to chodzi, prawda? By książka wywoływała w nas jakieś emocje - nawet i takie negatywne. 
     Na szczęście całą książkę ratuje główny bohater. Landon jest bardzo fajnym kolesiem - czyta książki, więc już duży plus dla niego 😅. Jest miły, czasem uroczy i dla każdego chce jak najlepiej. Ma swoje wady (jak nadużywanie wspomnianego wcześniej słowa), ale da się lubić. Nie rozkochał mnie w sobie, jak niektórzy bohaterowie, ale też nie zapomniałam o nim zaraz po przeczytaniu książki. Myślę, że jeśli poznałabym takiego Landona w realnym świecie, to chętnie bym się z nim zaprzyjaźniła - głównie ze względu na książki i Pottera. 😄

Anna Todd, fanfiction, fanfik, Nothing more, After, Landon, Tess, Hardin

     Cieszę się, że książki nie spisałam na straty po pierwszym podejściu. "Nothing more" byłaby naprawdę fajną pozycją, gdyby nie te niektóre opisy i nadużywanie kutasów. Zawiodłam się jednak troszkę, bo z opisu na końcu wywnioskowałam, że pojawi się Hardin, o którym już trochę słyszałam. Niestety nie było dane mi go poznać osobiście. Mimo wszystko nie żałuję czasu poświęconego na czytanie tej książki. Byłam ciekawa, jaki jest styl autorki i dowiedziałam się. Po serię After raczej nie sięgnę, ale kontynuację "Nothing more" może bym i przeczytała - ciekawi mnie jak zakończy się wątek Landona i pewnej dziewoi. Wszystko jeszcze przede mną, ale aktualnie wolę skupić się na troszkę innych książkach. 


Czytaliście "Nothing more", bądź macie taki zamiar?
A może znacie coś innego tej autorki?




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentować może każdy. | Brak weryfikacji obrazkowej.
Komentarze, gdzie będzie przeważał spam będą usuwane.